Jenseny na Jurze – sesja dla Alpine Garage
Jensen Interceptor to w Polsce prawdziwa rzadkość. Dwa jadące razem? To już naprawdę wyjątkowy obrazek.
Właśnie taki zestaw trafił przed mój obiektyw podczas czerwcowej sesji dla Alpine Garage. Brązowy Jensen Interceptor Mk II z 1970 roku i stalowy Mk III z 1972 roku. Ten sam model, dwa lata różnicy i dwie kolejne odsłony Interceptora.
Jensen Interceptor - nietypowy Brytyjczyk
Jensen nigdy nie produkował samochodów na masową skalę. Interceptory powstawały w dużej mierze ręcznie, a przez cały okres produkcji zbudowano ich łącznie około 6400 egzemplarzy. Nawet samochody z podobnych lat potrafiły różnić się detalami, co dzisiaj tylko dodaje im charakteru.
Sam Interceptor też był dość niezwykłą mieszanką. Brytyjska marka, nadwozie zaprojektowane przez włoskie studio Carrozzeria Touring i amerykańskie V8 Chryslera pod maską. Do tego niemal pięciometrowe nadwozie i ogromna tylna szyba, która stała się jego znakiem rozpoznawczym. Trudno pomylić go z czymkolwiek innym.
Dwa auta, dwa różne powody do zdjęć
Choć oba Jenseny trafiły na jedną sesję, każdy z nich znalazł się na niej z trochę innego powodu.
Brązowy Mk II ma bardzo ciekawą historię. Samochód należał wcześniej do Vicky Leandros, grecko-niemieckiej piosenkarki, która w 1972 roku wygrała Konkurs Piosenki Eurowizji. W przypadku klasyka mającego ponad pół wieku udokumentowana historia ma duże znaczenie - nie tylko czyni egzemplarz ciekawszym, ale też zwiększa jego wartość kolekcjonerską.
O tym konkretnym egzemplarzu powstał też bardzo ciekawy materiał na kanale Złomnika, w którym można zobaczyć auto z bliska i poznać sporo szczegółów z jego historii.
Stalowy Mk III był z kolei świeżo przygotowany przez Alpine Garage dla klienta z Belgii. Właściciel warsztatu chciał zrobić zdjęcia jeszcze przed przekazaniem samochodu klientowi, więc sesja miała być również dokumentacją zakończonej pracy.
I właśnie to lubię w fotografowaniu klasyków. Czasami zdjęcia powstają dlatego, że właściciel chce mieć po prostu dobrą pamiątkę. Innym razem są podsumowaniem kilku miesięcy pracy przy samochodzie albo dokumentacją auta przed zmianą właściciela. To okazja aby zatrzymać moment, który za chwilę stanie się częścią historii danego auta.
Kręte drogi Pieskowej Skały
Nie chciałem fotografować obu Jensenów wyłącznie statycznie. Interceptor jest dużym grand tourerem i moim zdaniem najlepiej wygląda właśnie na drodze.
Dlatego pierwszą część sesji zrobiliśmy w okolicach Pieskowej Skały. Kręte drogi, dużo zieleni i jurajski krajobraz dobrze pasują do klasycznych samochodów, a przy okazji pozwalają zrobić sporo zdjęć w ruchu.
Sam przejazd był zresztą chyba jedną z ciekawszych części całej sesji. Jeden Jensen na polskiej drodze przyciąga uwagę. Dwa jadące razem to już wydarzenie samo w sobie.
I właśnie dlatego zależało mi na kilku kadrach, na których oba auta są razem w ruchu. Takiego zestawu raczej szybko nie uda się powtórzyć.
Sułoszowa o zachodzie słońca
Po zdjęciach na drogach pojechaliśmy w stronę Sułoszowej. Tam krajobraz jest zupełnie inny - więcej otwartej przestrzeni, długie linie pól i mniej elementów odciągających uwagę od samochodu.
Światło zaczynało być już niższe, więc mogliśmy przejść do spokojniejszych ujęć. Fotografowałem auta osobno, ale oczywiście zależało mi też na kilku kadrach obu Jensenów razem.
Na otwartej przestrzeni mogliśmy swobodniej poszukać najlepszych kątów i ustawień obu samochodów. Interceptor świetnie wygląda z profilu - ma bardzo charakterystyczną, długą linię nadwozia, więc sporo czasu poświęciłem właśnie na takie kadry i na ustawienie obu aut tak, aby dobrze komponowały się razem.
Przy dwóch samochodach ustawianie kadru nieco sie komplikuje. Trzeba pilnować nie tylko każdego auta osobno, ale też odległości między nimi, kąta ustawienia, odbić na lakierze itp. Czasem przesunięcie jednego samochodu o metr robi sporą różnicę.
Mieliśmy sporo szczęścia do pogody. Pod koniec dnia światło zrobiło się naprawdę miękkie, a zachód słońca dał nam kilka bardzo dobrych momentów na spokojniejsze, bardziej klimatyczne ujęcia.
Dwa Interceptory na jednej sesji
Przy takim zestawie najważniejsze było po prostu dobrze go pokazać. Dwa Interceptory, jurajskie drogi i dobre światło dały mi więcej niż wystarczająco dużo materiału jak na jedno popołudnie.
Dla mnie to właśnie największa przyjemność w fotografii motoryzacyjnej – znaleźć dobre miejsce, odpowiedni moment i pozwolić samochodowi dobrze wyglądać.
Jeśli masz klasyczny albo nietypowy samochód i chcesz pokazać go na zdjęciach w podobny sposób, zajrzyj do mojego portfolio fotografii motoryzacyjnej albo napisz do mnie.
Fotografia motoryzacyjna
Twoja pasja zasługuje na dobre zdjęcia
Zaplanuj indywidualną sesję wizerunkową swojego klasyka!